Dawno mnie tu nie było ech.... przepraszam, mam nadzieję że mi wybaczycie mam na usprawiedliwienie kilka fotek z tego co w tym czasie robiłam a troszkę się działo ;)
Wreszcie skończyłam bluzkę, którą zaczęłam rok temu
mi się podoba, choć niestety troszkę się spóźniłam albo za wcześnie skończyłam bo za oknem aura całkiem nie na takie dekoldy ;) Sporo tej włóczki, zostało więc postanowiłam z niej zrobić szalo-komin, mam nadzieję że zdążę na tą zimę ha ha ha ;)
Jak już miałam dość drutów oczywiście nadal szalałam w papierach, powstało sporo kartek świątecznych. Część udało mi się sprzedać co nie ukrywam bardzo mnie ucieszyło, miło słyszeć pochwały ale gdy ktoś to kupuje to tylko potwierdzenie słów. Podobno zdjęcia nie oddają ich uroku, hmm.... a tak się staram żeby im zrobić dobre sesje zdjęciowe. Ok dosyć marudzenia przejdę do konkretów
Myślę że na dziś dosyć fotek ale już Wam powiem że są już kolejne kartki oraz plany na następne ;)
Justynko mam nadzieję że nie będziesz się na mnie bardzo gniewała jeśli nie przekażę dalej wyróżnienia którym mnie obdarowałaś ale nie mam do tego głowy.
Dzień za dniem mija, nadal czekam na lek, może ktoś ma znajomości w Ministerstwie Zdrowia? Podobno utknął papier właśnie u nich, coś czuję że zwyczajnie chodzi o koniec roku i braki w kasie. Mam tylko nadzieję że to opóźnienie nie zaszkodzi mi i już niedługo będę mogła cieszyć się zdrowiem. Niestety nie każdemu udaje się z tego wyjść, wczoraj odeszła moja blogowa znajoma Ewa. Nie poznałyśmy się w realu choć leczyłyśmy się na jednym oddziale. Była mi w pewien sposób bliska i ciągle wierzyłam że wyjdzie z tego, choć rozsądek od pewnego czasu podpowiadał że nie będzie happy endu.
Kończę na dziś, smutno się zrobiło ale czasem i tak bywa, życie jest okrutne....
Dziękuję za Wasze odwiedziny i miłe słowa, witam nowych gości :)
Witajcie, dawno mnie tu nie było, wybaczcie ostatnio miałam kiepskie dni, dopadła mnie jesienna deprecha. Wszystko zaczęło się w ubiegłym tygodniu tuż po powrocie z Warszawy. Nastały dni pod tytułem "bez kija nie podchodź" oraz " dajcie kija to zabiję". Współczuję moim najbliższym i podziwiam za cierpliwość...
Wyniki badań takie sobie, mogłyby być lepsze ale i nie są tragiczne, niestety czeka mnie dalsze leczenie. Teraz czekam na decyzję NFZ-u w sprawie przyznania "magicznego" leku, który jest podobno bardzo skuteczny i na rynku UE dostępny zaledwie od września tego roku. Więc prawie cierpliwie, czekam ;)
W międzyczasie obijam się i tak nawet nie wiem kiedy dzień za dniem mija, jednak zanim nadeszły dni "bez kija..." i " dajcie kija..." coś tam powstało w temacie kartek świątecznych
Na dzień dzisiejszy tyle w temacie kartek, część z nich już znalazła nabywców ale jeśli ktoś jeszcze ma chrapkę na moje "dzieła" to proszę o kontakt :) chętnie podłubię w papierkach i być może uda mi się odrobić ostatnie wydatki na blaszki, cóż większość kobiet kupuje na poprawę humoru ciuszki a ja blaszki ;)
Niby tylko blaszka ale ile radości ;)
Kilka dni temu dostałam wyróżnienie od maikowej
Dziękuję bardzo, w najbliższym czasie postaram się odpowiedzieć na pytania i przekazać wyróżnienie dalej.
Na dziś pora kończyć bo późno się zrobiło i strasznie się rozpisałam. Dziękuję za odwiedziny i każdy ślad pozostawiony w formie komentarza, miło wiedzieć że komuś podoba się to co robię i nie jest obojętny mój los. Pozdrawiam Was cieplutko, pa :)
Witam, czy ktoś się za mną stęsknił? Jeśli tak to jestem :) już leń przepędzony, powoli zaczynam coś tam klecić, ile to mi radości sprawia. A tym czasem ostatni raz pochwalę się moim trio, które po reklamacji oprawy wreszcie zawisło w mojej sypialni :)
Wreszcie moja sypialnia mi się podoba, mam nadzieję że moje kochanie się przyłożyło do pracy i nie spadnie nam na głowę żaden obrazek ;)
W ubiegłym tygodniu, jak już wspominałam nieco pracowałam a oto efekt moich zabaw z papierem
To dopiero początek ale się rozkręcam ;)
Ewa pytasz skąd u mnie takie zdolności, no cóż sama nie wiem, może to działanie uboczne leczenia... ale raczej nie szkodliwe do tego świetnie działa na nerwy ;)
Dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednim wpisem :)
Kończę na dziś, uciekam na swoją kanapę trochę się polenić. Życzę miłej niedzieli pa :)
Witajcie, dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednim postem :)
To już drugi tydzień jak cieszę się pobytem w domu a jaka była moja radość wczoraj kiedy to mama uświadomiła mi, że jeszcze cały tydzień do święta zmarłych, byłam pewna że to już w tym tygodniu. Ale nie o święto mi chodziło tylko o to że tuż po nim w poniedziałek mam planowaną wizytę kontrolną a tu taka miła niespodzianka, jeszcze całe dwa tygodnie luzu :)
Do tej pory raczej się obijam, nic nie tworzę, za krzyżyki jeszcze nie chwyciłam choć już raz pudełko z nićmi trafiło na stół ale już wieczorem odstawiłam je i tak stoi w kącie zapomniane do tej pory. Za to wreszcie chwyciłam za druty i mam nadzieję że wreszcie skończę bluzkę, którą zaczęłam dziergać rok temu. Do kartek się przymierzam, kto wie może wreszcie coś zrobię.... Jeszcze we wrześniu zrobiłam jedną kartkę która powędrowała do solenizantki a że miałam wtedy problem ze zrzuceniem fotek na komputer, do tej pory się nie chwaliłam co dziś nadrobię :) wyszła prawie jak ślubna ale i tak się podobała, podobno ;)
Jak widać przy jej tworzeniu bardzo przydała się moja nowa zabaweczka :)) nie dziwię się że zazdrościcie mi jej, sama długo marzyłam o niej, nawet nie wiecie ile radości sprawił mi Mareczek kupując mi ją :))) ależ on mnie rozpieszcza......
Teraz pora zabrać się za kartki świąteczne, tym bardziej że co roku wysyłam ich mnóstwo i podobnie jak w ubiegłym roku, zapisałam się na wymiankę karteczkową u Hanulka.
Na dziś to wszystko, zmykam myśleć co by zrobić żeby coś zrobić ale się nie narobić ;)
Pozdrawiam zaglądaczy, podglądaczy a najbardziej wszystkich którzy pozostawiają po sobie ślad w postaci komentarza :) do następnego pa pa :))
Doczekałam się, jutro wychodzę do domu po trzech i pół tygodniu całkiem dobry rezultat zważywszy na to że to już mój drugi autoprzeszczep. Bałam się, że może mi to zająć nieco więcej czasu, cóż moja pani doktor też się mile zdziwiła, że tak dobrze zniosłam całą procedurę. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że poprzedni znacznie gorzej przechodziłam, stąd moje wcześniejsze obawy. Miejmy nadzieję że chociaż rezultat będzie zadowalający i nie będę już musiała zmagać się z dalszym leczeniem.
Jutro od rana pakuję się, dziękuję za opiekę i uciekam jak najdalej :) Na podziękowanie, jakiś czas temu przygotowałam małą pamiątkę po sobie a prezentuje się tak
dla pielęgniarek
dla pani doktor
a do niej koperta
Takie oto niespodzianki przygotowałam będąc w domu, do ich wykonania między innymi przydała się moja nowa zabawka, którą dostałam na imieniny od mojego lubego a jest to wymarzony Big Shot.
Jeszcze się nim nie zdążyłam przez to chorowanie nacieszyć i pobawić ale jak wrócę to mam nadzieję że wreszcie będę mogła :)
Żegnam się z Wami do kolejnego wpisu, już z domu :)))