Witajcie, mam dobre wieści nareszcie wprowadzono mnie do bazy danych i na stronie fundacji wreszcie mam swój profil, jeszcze bardzo uboga strona ale już jest :)
http://dzieciom.pl/podopieczni/20270
Od tygodnia wołam o pomoc gdzie tylko się da i ku mojemu miłemu zaskoczeniu dostaję pomoc często z takich stron z których się nie spodziewałam. Potwierdza się stare powiedzenie - prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie :) Idąc tym tropem może wśród Was jest ktoś kto ma jakiś pomysł na to jak jeszcze można mi pomóc w zbiórce?
Za miesiąc odbędzie się w moim miasteczku charytatywna zumba dla mnie, po więcej informacji zapraszam na mój profil na Facebooku
Proszę rozpowszechniajcie mój apel i moje wołanie wśród swoich znajomych, pomóżcie mi wrócić do zdrowia :)
Dziękuję że jesteście ze mną choć ostatnio mój blog zmienił się diametralnie i nie jest tu tak pięknie i kolorowo jak miałam w pierwotnych zamysłach.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia a wszystkim Krystynom i Bożenom życzę wszystkiego najlepszego z okazji imienin :)
środa, 13 marca 2013
sobota, 9 marca 2013
Możesz pomóc mi wrócić do zdrowia
Witajcie
Dziękuję za każde nawet najmniejsze wsparcie, mam nadzieję że dzięki Waszemu wsparciu uda mi się zebrać potrzebne fundusze i wrócić do zdrowia. Nie spodziewałam się tak wielkiego wsparcia ze strony często nie koniecznie bardzo bliskich mi osób. Nawet nie wiecie jak to wzruszające kiedy obcym ludziom nie jest obojętny twój los. O ile łatwiejsze byłoby życie gdyby ludzie byli dla sobie życzliwi...
W ostatnich dniach jak się pewnie domyślacie w dalszym ciągu nie mam czasu na robótki. W związku z moimi problemami związanymi z lekiem założyłam stronę na Facebooku na którym staram się informować na bieżąco o działaniach z tym związanych. Zainteresowanych sprawą zapraszam i proszę o udostępnianie Możesz pomóc mi wrócić do zdrowia
Życzę miłego weekendu
Dziękuję za każde nawet najmniejsze wsparcie, mam nadzieję że dzięki Waszemu wsparciu uda mi się zebrać potrzebne fundusze i wrócić do zdrowia. Nie spodziewałam się tak wielkiego wsparcia ze strony często nie koniecznie bardzo bliskich mi osób. Nawet nie wiecie jak to wzruszające kiedy obcym ludziom nie jest obojętny twój los. O ile łatwiejsze byłoby życie gdyby ludzie byli dla sobie życzliwi...
W ostatnich dniach jak się pewnie domyślacie w dalszym ciągu nie mam czasu na robótki. W związku z moimi problemami związanymi z lekiem założyłam stronę na Facebooku na którym staram się informować na bieżąco o działaniach z tym związanych. Zainteresowanych sprawą zapraszam i proszę o udostępnianie Możesz pomóc mi wrócić do zdrowia
Życzę miłego weekendu
wtorek, 5 marca 2013
Proszę o pomoc
Wiem, pewnie tęsknicie za moimi haftami i innymi wariacjami, niestety dziś nadal będzie o moich problemach. Gdyby ktoś powiedział mi, gdy zaczynałam swoją przygodę z blogowym życiem, że tak to się potoczy pewnie bym nie uwierzyła. Cóż, życie spłatało mi figla w postaci kolejnego, już trzeciego nawrotu ziarnicy. Jakby tego było mało, nasze państwo zwyczajnie wypięło się na takie trudne przypadki jak mój i skazało na taki a nie inny los. Mam tylko nadzieję że wśród Was znajdą się osoby o wielkim sercu i dadzą nadzieję na powrót do zdrowia...
Zwracam się do Was z prośbą o pomoc, czeka mnie w najbliższym czasie przeszczep szpiku, tym razem od dawcy niespokrewnionego. Zanim jednak do tego dojdzie, muszę poddać się terapii lekiem Adcetris, który mimo naszych starań w dalszym ciągu nie jest refundowany. Rodzina i bliscy robią wszystko co w ich mocy aby pomóc mi w zakupie leku, niestety przerasta to nasze możliwości. Koszt jednej dawki to 40 500zł, lekarz prowadząca zaleca od 5 do 6 dawek, wszystko zależy od reakcji organizmu.
Podaję również nr kont na które można dokonywać wpłaty w obcych walutach
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
(darowizny na konkretnego podopiecznego w zł oraz w innych walutach niż poniżej)
48 10600076 0000321000196523
(darowizny w dolarach amerykańskich USD)
11 10600076 0000321000196510
(darowizny w euro)
Bardzo proszę udostępniajcie mój apel wśród swoich znajomych, pomóżcie mi wrócić do zdrowia.
Z góry dziękuję za każdą nawet najmniejszą formę pomocy
Zwracam się do Was z prośbą o pomoc, czeka mnie w najbliższym czasie przeszczep szpiku, tym razem od dawcy niespokrewnionego. Zanim jednak do tego dojdzie, muszę poddać się terapii lekiem Adcetris, który mimo naszych starań w dalszym ciągu nie jest refundowany. Rodzina i bliscy robią wszystko co w ich mocy aby pomóc mi w zakupie leku, niestety przerasta to nasze możliwości. Koszt jednej dawki to 40 500zł, lekarz prowadząca zaleca od 5 do 6 dawek, wszystko zależy od reakcji organizmu.
Podaję również nr kont na które można dokonywać wpłaty w obcych walutach
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
(darowizny na konkretnego podopiecznego w zł oraz w innych walutach niż poniżej)
Wpłaty zagraniczne:
Kod SWIFT (BIC): BPHKPLPK48 10600076 0000321000196523
(darowizny w dolarach amerykańskich USD)
11 10600076 0000321000196510
(darowizny w euro)
Bardzo proszę udostępniajcie mój apel wśród swoich znajomych, pomóżcie mi wrócić do zdrowia.
Z góry dziękuję za każdą nawet najmniejszą formę pomocy
piątek, 1 marca 2013
Mam :)
Witajcie
Wreszcie mam nr subkonta w fundacji, jeszcze tylko zatwierdzenie mojego apelu i będę mogła głośno krzyczeć w internecie i tapetować resztę świata swoją prośbą o wsparcie. Ale dzięki temu że już mam ten nr to mogę wśród znajomych go rozpowszechniać, więc jeśli ktoś z Was w weekend ma zamiar się rozliczyć z Urzędem Skarbowym i chciałby przekazać mi swój 1% podatku, proszę o wiadomość na maila (anulek75@gg.pl) , wyślę potrzebne dane. Z góry serdecznie dziękuję za pomoc :)
Wczoraj byłam w Warszawie na badaniach, wyniki krwi całkiem przyzwoite, wynik PET za tydzień. Niestety miałam szczerą pogawędkę z panią doktor, która uświadomiła mnie że w tym roku wakacje czekają mnie w izolatce na przeszczepie szpiku, tym razem od dawcy niespokrewnionego :(
Ale teraz czym prędzej powinnam przyjąć 5-6 dawek Adcetrisu...
Życzę miłego weekendu :)
Wreszcie mam nr subkonta w fundacji, jeszcze tylko zatwierdzenie mojego apelu i będę mogła głośno krzyczeć w internecie i tapetować resztę świata swoją prośbą o wsparcie. Ale dzięki temu że już mam ten nr to mogę wśród znajomych go rozpowszechniać, więc jeśli ktoś z Was w weekend ma zamiar się rozliczyć z Urzędem Skarbowym i chciałby przekazać mi swój 1% podatku, proszę o wiadomość na maila (anulek75@gg.pl) , wyślę potrzebne dane. Z góry serdecznie dziękuję za pomoc :)
Wczoraj byłam w Warszawie na badaniach, wyniki krwi całkiem przyzwoite, wynik PET za tydzień. Niestety miałam szczerą pogawędkę z panią doktor, która uświadomiła mnie że w tym roku wakacje czekają mnie w izolatce na przeszczepie szpiku, tym razem od dawcy niespokrewnionego :(
Ale teraz czym prędzej powinnam przyjąć 5-6 dawek Adcetrisu...
Życzę miłego weekendu :)
wtorek, 26 lutego 2013
Kartki z jajem ;)
Witajcie :)
Najwyższy czas na kartki z jajem ;) dlatego też sezon kartek Wielkanocnych uważam za otwarty. Od tygodnia rozłożone zabawki a kartki same się nie chcą zrobić ale w końcu coś tam nieśmiało powstało
to tyle w temacie jaj ;)
Kartek tyle do dziś powstało, nie mam pojęcia czy dalej będę coś robić ale pewnie to jeszcze nie koniec w tym temacie. W czwartek znów czeka mnie wyjazd na badania do Warszawy. Ciekawa jestem co tam wyjdzie tym bardziej że to już prawie pół roku bez leczenia. Coraz bardziej uświadamiam sobie że będę musiała w najbliższym czasie podjąć decyzję o zakupie leku bo niestety nic nie wskazuje na to żeby w najbliższym czasie zaczęli go refundować. W ubiegłym tygodniu wreszcie dostałam porozumienie z fundacji, pewnie lada dzień nadadzą mi numer. Mam nadzieję że dzięki niemu uda mi się zgromadzić potrzebną kwotę i wreszcie się wyleczę. Nie widzę innej opcji!!! Już za długo to się wlecze...
Dziękuję za miłe słowa pod ostatnim postem, komin spisuje się świetnie :)
Na dziś tyle, żegnam się życząc miłego wieczoru pa pa :)
Najwyższy czas na kartki z jajem ;) dlatego też sezon kartek Wielkanocnych uważam za otwarty. Od tygodnia rozłożone zabawki a kartki same się nie chcą zrobić ale w końcu coś tam nieśmiało powstało
to tyle w temacie jaj ;)
Kartek tyle do dziś powstało, nie mam pojęcia czy dalej będę coś robić ale pewnie to jeszcze nie koniec w tym temacie. W czwartek znów czeka mnie wyjazd na badania do Warszawy. Ciekawa jestem co tam wyjdzie tym bardziej że to już prawie pół roku bez leczenia. Coraz bardziej uświadamiam sobie że będę musiała w najbliższym czasie podjąć decyzję o zakupie leku bo niestety nic nie wskazuje na to żeby w najbliższym czasie zaczęli go refundować. W ubiegłym tygodniu wreszcie dostałam porozumienie z fundacji, pewnie lada dzień nadadzą mi numer. Mam nadzieję że dzięki niemu uda mi się zgromadzić potrzebną kwotę i wreszcie się wyleczę. Nie widzę innej opcji!!! Już za długo to się wlecze...
Dziękuję za miłe słowa pod ostatnim postem, komin spisuje się świetnie :)
Na dziś tyle, żegnam się życząc miłego wieczoru pa pa :)
poniedziałek, 18 lutego 2013
Wydziergałam
Witajcie, mam dobre wiadomości, wreszcie wydziergałam szalo-komin. Uważam że to bardzo dobra wiadomość bo już się obawiałam że swoim tempem nie zdążę przed końcem zimy ;) Było w nim nieco dłubania bo włóczka cienka, druty też, szerokość jak na sweter, do tego wymyśliłam sobie wzorek którego musiałam się nauczyć żeby tempo pracy było zadowalające. Ale uważam że warto było tyle czekać, efekt zadowala mnie :)))
Jeśli ktoś ma ochotę podziergać chętnie podzielę się wzorkiem
Tak więc jak widzicie robótkowo niewiele się u mnie dzieje ale na szczęście wreszcie zakończyłam męczony od dawna szlo-komin a co teraz? Może pora pomyśleć o kartkach Wielkanocnych... coś weny brak...
Sen z oczu spędza mi świadomość niemocy jaka mnie od dłuższego czasu męczy. Nadal w sprawie leku nic się nie zmieniło. Moja pani doktor wręcz powiedziała mi żebym szykowała się do zakupu. Tylko łatwo powiedzieć ale zrealizować już nie tak prosto. Wspominałam Wam już o koszcie ( przeszło 40 000zł miesięcznie) do tego Fundacja z którą postanowiłam współpracować ponad miesiąc przesyła mi porozumienie które mam im odesłać. Jakaś masakra. Dopóki nie mam konta nie mam prawa zbierać pieniędzy i tak czekam dzień po dniu na listonosza a ten omija mój dom. Mam nadzieję że na moje urodziny uda mi się jakimś cudem uzbierać kwotę potrzebną na pierwszą dawkę i lek okaże się skuteczny w moim przypadku. Trzymajcie kciuki i módlcie się o powodzenie. A jak już będę miała nadany nr konta w Fundacji zgłoszę się do Was z prośbą o 1% podatku oraz o wpłaty. Nie ukrywam że jest to dla mnie krępujące, zawsze starałam się sama sobie radzić ale tym razem przerosło mnie to :(
Na dziś żegnam się z Wami i życzę miłego wieczoru, pa pa :)
Jeśli ktoś ma ochotę podziergać chętnie podzielę się wzorkiem
Tak więc jak widzicie robótkowo niewiele się u mnie dzieje ale na szczęście wreszcie zakończyłam męczony od dawna szlo-komin a co teraz? Może pora pomyśleć o kartkach Wielkanocnych... coś weny brak...
Sen z oczu spędza mi świadomość niemocy jaka mnie od dłuższego czasu męczy. Nadal w sprawie leku nic się nie zmieniło. Moja pani doktor wręcz powiedziała mi żebym szykowała się do zakupu. Tylko łatwo powiedzieć ale zrealizować już nie tak prosto. Wspominałam Wam już o koszcie ( przeszło 40 000zł miesięcznie) do tego Fundacja z którą postanowiłam współpracować ponad miesiąc przesyła mi porozumienie które mam im odesłać. Jakaś masakra. Dopóki nie mam konta nie mam prawa zbierać pieniędzy i tak czekam dzień po dniu na listonosza a ten omija mój dom. Mam nadzieję że na moje urodziny uda mi się jakimś cudem uzbierać kwotę potrzebną na pierwszą dawkę i lek okaże się skuteczny w moim przypadku. Trzymajcie kciuki i módlcie się o powodzenie. A jak już będę miała nadany nr konta w Fundacji zgłoszę się do Was z prośbą o 1% podatku oraz o wpłaty. Nie ukrywam że jest to dla mnie krępujące, zawsze starałam się sama sobie radzić ale tym razem przerosło mnie to :(
Na dziś żegnam się z Wami i życzę miłego wieczoru, pa pa :)
poniedziałek, 11 lutego 2013
Dziękuję
Witajcie w poniedziałkowe przedpołudnie, mimo godziny mam już sporo spraw załatwionych pozytywnie i z nadzieją na dobry tydzień czekam co się dalej wydarzy ;)
Chciałam z tego miejsca podziękować wszystkim którzy w jakikolwiek sposób pomogli mi zbierać podpisy pod naszą petycją dotyczącą leku którego potrzebuję. Dziś Ania dostarcza do MZ wszystkie dokumenty i czekamy z niecierpliwością na szybką odpowiedź. A tym czasem pochwalę się ile osób w tak krótkim czasie poparło naszą petycję, otóż w wersji papierowej udało nam się dzięki pomocy rodziny, znajomych dalszych i bliższych zebrać 5872 podpisy na 346 stronach :) W wersji internetowej na chwilę drukowania czyli w piątek było 4133 podpisy i nadal przybywają kolejne :)
Dziękuję raz jeszcze wszystkim za pomoc :)
Całe to zamieszanie i przemęczenie niestety odbiło się na mojej mocy, która mnie opuściła i zawładnęły mną wirusy, dopadła mnie grypa.... W środę z podejrzeniem zapalenia płuc wylądowałam na izbie przyjęć. Na szczęście po prześwietleniu płuc okazało się że aż tak źle nie jest, to tylko zapalenie oskrzeli a może skrzeli skoro jestem zodiakalną rybką ;) Wszystko powoli się normuje, zamieniłam już kołdrę w sypialni na kocyk na kanapie. Jak się domyślacie w związku z zagrypieniem nadal nie robótkuję ale spokojnie nie potrafiłam leżeć i znów poszalałam w zakupach, znów skusiłam się na nowości do karteczkowania. Pewnie już niedługo znów zacznę Was zanudzać swoimi wypocinami :)
Życzę Wam przyjemnego tygodnia i nie dajcie się grypie, wiem co mówię ;)
Chciałam z tego miejsca podziękować wszystkim którzy w jakikolwiek sposób pomogli mi zbierać podpisy pod naszą petycją dotyczącą leku którego potrzebuję. Dziś Ania dostarcza do MZ wszystkie dokumenty i czekamy z niecierpliwością na szybką odpowiedź. A tym czasem pochwalę się ile osób w tak krótkim czasie poparło naszą petycję, otóż w wersji papierowej udało nam się dzięki pomocy rodziny, znajomych dalszych i bliższych zebrać 5872 podpisy na 346 stronach :) W wersji internetowej na chwilę drukowania czyli w piątek było 4133 podpisy i nadal przybywają kolejne :)
Dziękuję raz jeszcze wszystkim za pomoc :)
Całe to zamieszanie i przemęczenie niestety odbiło się na mojej mocy, która mnie opuściła i zawładnęły mną wirusy, dopadła mnie grypa.... W środę z podejrzeniem zapalenia płuc wylądowałam na izbie przyjęć. Na szczęście po prześwietleniu płuc okazało się że aż tak źle nie jest, to tylko zapalenie oskrzeli a może skrzeli skoro jestem zodiakalną rybką ;) Wszystko powoli się normuje, zamieniłam już kołdrę w sypialni na kocyk na kanapie. Jak się domyślacie w związku z zagrypieniem nadal nie robótkuję ale spokojnie nie potrafiłam leżeć i znów poszalałam w zakupach, znów skusiłam się na nowości do karteczkowania. Pewnie już niedługo znów zacznę Was zanudzać swoimi wypocinami :)
Życzę Wam przyjemnego tygodnia i nie dajcie się grypie, wiem co mówię ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




